Z uwagi na brak czasu, a nade wszystko decyzję bycia jak najbardziej anonimową na portalach społecznościowych, podjęłam słuszne postanowienie niezanudzania ludzi swoimi wynurzeniami w tym oto żurnalu (także z uwagi na to, że nikt tego nie czyta). Jednakowoż właśnie w chwili, w której najbardziej-na-świecie-powinnam-się-uczyć, celebruję przerwę na popełnienie żurnalowej notki (jak przystało na studentkę poważnej Uczelni). To start with: ujrzawszy swego Devianta (który zresztą ostatnio połknął mi parę lepszych prac; po prostu ich nie wyświetla), powiem szczerze: zwątpiłam. Przychodzi w życiu człowieka taki moment, kiedy wychodzi z siebie, staje obok i... załamuje ręce. Z konfuzją skonstatowałam, iż za dużo było we mnie koloru i dziecięcej, acz ze szczerego serca płynącej, radości. Postanowienie: mniej zdjęć, wreszcie jakieś (poważne) malarstwo, bo na zacnej sztuce fotografii, nie ukrywajmy, nie znam się nic a nic. Po ograniczeniu szalenie-kolorowych-hand-made'ów, które zalegały pokój, stwierdzam, że w ich tworzeniu wprowadziłabym wiele zmian. Nie mówiąc już o bezzasadności popełniania fluo koszulek z głupimi napisami. Więc super: zacznę malować. Chyba za kilka lat znajdę na to czas. Aczkolwiek próby robienia z siebie artysty, z obecnej perspektywy wydają mi się nie tylko nierozsądne, ale wręcz śmieszne i do mnie niepasujące. W życiu trzeba zresztą zająć się czymś pożytecznym.
Owóż stwierdzam też, iż pseudoartystyczność wyrażająca się w wyglądzie wpływa niezdrowo na człowieka, a najwięcej krzywdy wyrządza jego otoczeniu. Na szczęście szanowna rodzina zawsze ma odwagę powiedzieć ci prawdę

Popadanie ze skrajności w skrajność też jednak nie jest niczym godziwym, więc śmiało mogę wyrazić opinię, że najlepiej jest być pośrodku. Do takiego stwierdzenia, jak i w ogóle wszystkich, które obecnie prezentuję, wstyd byłoby mi się przyznać jeszcze niedawno. Ale w końcu człowiek przechodzi na tę drugą stronę, jako ta relatywistyczna kura z opowiastki na poetyce, i myśli sobie: 'kurna, jak mogłam być tak kiczowata i dziecinna?'. I właśnie ta strona jest lepsza. Choćby dlatego, że teraz po niej stoję.
Naprawdę, nikt nie wymyślił jeszcze niczego przyzwoitszego nad normalność. I ja to mówię, i to z wielką ulgą.
Oh, szalona nocna wena zamiast nauki do staropolki. Wypowiedziałam się, moje dowartościowanie automatycznie wzrosło o 100%. Reasumując, dodajmy: każdy kiedyś się starzeje, my także!
--
[link]
[link]
[link]
--
Portfolio
--
I
--
dive, dive, die with me, underwater butterfly...
--
"Człowiek kij z lasu"
--
Evviva l'arte
Previous Page1234Next Page